Bohaterzy wojenni i powojenni - historia mojej rodziny

Lucyna Maria Jeznach (Jurczyńska)

2

Nazywam się Lucyna Maria Jeznach i postanowiłam przedstawić Państwu historię mojej rodziny skupiając się na dziadku Stanisławie Teofilu Jurczyńskim i ojcu Kazimierzu Stefanie Jurczyńskim. Obaj zasłużyli na to, aby każdy poznał ich dzieje oraz na pochwałę pewnych postaw moralnych np. niepoddawanie się trudnościom czy przeciwnościom losu, szacunek do pracy i sympatię do ludzi a przede wszystkim umiłowanie do ojczyzny.

Dzieje Ich życia a zwłaszcza historia dziadka, który przeszedł przez obozy jenieckie w Niemczech i w Polsce, została dokładnie opisana i zarchiwizowana w Oddziale Biura Udostępniania i Archiwizacji IPN w Krakowie/Wieliczce. Jest nazwana jako: ,, Kolekcja Stanisław T. Jurczyński" i można się z nią zapoznać sięgając po Sygnaturę IPN Kr 650/1 do 650/15. Wykaz materiałów przekazanych do IPN załączam w plikach do pobrania.

Warto się z nimi zapoznać aby ,, ocalić od zapomnienia" a nawet ,, zachować w pamięci '' i przekazać potomnym jako wzór do naśladowania.
O tym wspomina w pamiętniku dziadka, jeden z jeńców cyt: ,, staramy się zespolić we wspólnym wysiłku, aby nasze siły moralne i prężność fizyczna pozostały w nas dla przyszłych pokoleń".

 

Pamiętniki wojenne, czyli Ocalić od Zapomnienia

2

Dziadek mój Stanisław T. Jurczyński - w czasie okupacji hitlerowskiej przebywał w obozach jenieckich: Oflag II IID Gross Born, Oflag II B Arnswalde i Rederitz. Dzisiejsze Borne Sulinowo i Choszczno. Obozy niemieckie nie ograniczyły jego aktywności. W każdym z nich, a w szczególności Rederitz prowadził kurs j. polskiego dla oficerów francuskich i wykłady dla polskich jeńców. Brał czynny udział w redagowaniu Studium Pedagogicznego - ,, Człowiek ".

 

,,Bóg Honor i Ojczyzna" - tymi słowami były wypełnione myśli człowieka, który przeżył niemieckie obozy jenieckie a jednocześnie swoja postawą moralną udowodnił w trakcie I i II Wojny Światowej, że zasłużył na miano bohatera, patrioty i prekursora w dziedzinie grafologii. Choć historia pewnie go osądzi - szkoda, że tak późno. Wiele ludzi, z jego otoczenia odeszło.
Czy będzie miał kto przekazać historię , jaka się toczyła na tamtych ziemiach w trakcie okupacji hitlerowskiej i w której narodzili się prawdziwi bohaterzy wojenni?

Ojciec mój Kazimierz St. Jurczyński był magistrem, inżynierem. Skończył Wydział Elektryczny Politechniki Śląskiej. Był specjalistą radiotechnikiem a jego hobby, było naprawianie telewizorów i odbiorników radiowych. Nawet posunął się dalej zakładając działalność gospodarczą w latach pięćdziesiątych - sześćdziesiątych ubiegłego wieku w Gliwicach na ul. Szobiszowickiej 19. Nazwał ją Warsztatem Radiomechanicznym i zarejestrował go w Izbie Rzemieślniczej w Katowicach na Pl. Wolności 19. Był to punkt naprawczy odbiorników radiowych i telewizyjnych. Był to okres niesprzyjający takim wezwaniom. Zmuszony został do likwidacji działalności. Pierwsi na całej ulicy mieliśmy telewizor ,,Belweder". To był pasjonat - złota raczka. Interesowała go elektronika i starał się w tej dziedzinie iść z pądem czasu. Pracował w wielu biurach projektowych:  w Gliwicach w Biprohucie, w Krakowie i w Jaworznie.